niedziela, 22 maja 2016

One - Shot! PERCICO! 1/1

Niewypowiedziane słowa


   Nico biegł, ile miał sił w nogach, on po prostu musiał znaleźć się w szpitalu. Zdawał sobie sprawę, jak poważna jest sytuacja, więc nie pozwolił sobie na chociażby sekundę przerwy, choć płuca paliły go niemiłosiernie, mógłby je wręcz wypluć, a w kończynach dolnych stracił całe czucie już po pierwszych trzech kilometrach. Nico miał bardzo dobrą kondycję i tylko dzięki temu udało mu się dotrzeć do budynku szpitala już po kilkunastu minutach intensywnego biegu. Nie wierzył, że udało mu się biec przez tyle czasu, ale adrenalina pulsująca w jego żyłach najwidoczniej wykonała całą robotę za niego. 
   Nico stanął dopiero przed salą, w której leżał jego najlepszy przyjaciel, tylko z nim chciał się w tej chwili widzieć, chciał go przytulić, chciał zapewnić go o swoich uczuciach. Akurat tych trzech rzeczy nie mógł zrobić, Nico stwierdził dzisiaj, że życie go nienawidzi i to z wzajemnością. Usiadł na szpitalnym krześle, będąc zupełnie bezbronnym, nie mógł zrobić nic, co poprawiłoby stan Percy'ego i ta myśl powoli go rujnowała. 
   Myślał o wszystkim, co było związane z Percym, odtworzył w myślach ich ostatnią rozmowę przed tym durnym wypadkiem. Nie mógł usiedzieć na miejscu, dlatego też wstał, z początku chwiejąc się na nogach. Chciał wyrzucić z siebie wszystkie swoje myśli krążące mu po głowie, ale nie miał komu ich przekazać. Nico nigdy nie poczuł się aż tak samotny, jak do tego wieczoru w szpitalu. 
   Chodził w kółko, co chwila przeczesując dłonią swoje kruczoczarne włosy bądź wyciągając telefon w celu sprawdzenia godziny. Był dopiero wczesny wieczór, a jemu nie śpieszyło się do domu, dla Percy'ego mógłby zostać w szpitalu nawet i z tydzień, byleby tylko starszy chłopak się wybudził i uśmiechnął do niego. Nicowi na samą myśl o uśmiechu chłopaka kąciki ust powędrowały do góry, lecz nie z radości, a z bólu. Nie sądził, że będzie zmuszony powstrzymywać się od płaczu, od bardzo dawna nie płakał, zapomniał wręcz jakie to uczucie. Szybko wytarł kąciki swoich oczu, a następnie usiadł zrezygnowany na poprzednio zajmowane siedzenie. 
   Pragnął, by ktoś zajął miejsce obok niego i najzwyczajniej w świecie go przytulił, ale zdawał sobie również sprawę z tego, że to nie nastąpi. Nico nie miał wielu przyjaciół, bardzo trudno było mu nawiązać jakiś przyjemny kontakt z ludźmi, a Percy, jako jeden z niewielu, naprawdę akceptował go pod każdym możliwym względem i Nico o tym wiedział. Cieszył się, że ma kogoś takiego jak Percy i dlatego myśl, że mógłby go stracić, tak bardzo nim wstrząsnęła. 
   Pięć minut po tym, jak zasiadł na miejscu, usłyszał przyśpieszone kroki innego człowieka. Uniósł głowę, mając złudną nadzieję, że to może Percy jakimś magicznym sposobem wyzdrowiał i przyszedł go pocieszyć. Zawiódł się po raz kolejny, jego serce roztrzaskało się na jeszcze mniejsze kawałeczki. Wpatrywał się w wysokiego chłopaka z bujną czupryną, w myślach wciąż zamieniając go na Percy'ego. 
   Chłopak usiadł tuż obok niego, jednak nic konkretnego nie zrobił, a Nico nie miał sił na odzywanie się do nieznajomych ludzi i wyciąganie z nich prawdy. Nie obchodziła go ona już od dawna, wolał żyć w głupim złudzeniu, że wszystko będzie dobrze, niż poznać tajemnice, która była jak otoczka przed złem. Bał się stanąć twarzą w twarz z cierpieniem i bólem, czuł, że polegnie, że przegra tę bitwę... 
     – Uratował mnie. – Pierwsze słowa chłopaka siedzącego obok niego nim wstrząsnęły. – To dzięki niemu jeszcze żyję. 
   Nico zacisnął dłoń w pięść i zamknął oczy. On nie chciał wiedzieć, nie chciał wiedzieć, jak doszło do wypadku. 
     – Odepchnął mnie, on po prostu rzucił się, by mnie ruszyć, żebym nie uderzył w to pędzące auto... – Nico ugryzł się w język, chociaż wszystko go bolało, nie chciał pogarszać swojej sytuacji kłócąc się z pierwszym lepszym człowiekiem. – To było... niesamowite, przyznasz? 
   Nico po prostu wstał i uderzył pięściami o swoje uda. Nie wytrzymał tego, nie mógł znieść myśli, że Percy po prostu uratował jakiegoś chłopaka, nie licząc się z jego uczuciami. Chciał wykrzyczeć Percy'emu w twarz, co sądzi o takim zachowaniu, ale nie był pewien, czy dałby radę cokolwiek powiedzieć. Wiele razy zdarzały się takie sytuacje, gdzie był naprawdę wściekły i chciał podnieść głos, choćby na nauczyciela, ale zawsze z jego gardła wydobywał się tylko cichy jęk. 
   Nico chodził jeszcze chwilę po korytarzu, gdy dostrzegł lekarza, idącego w jego stronę. Miał nadzieję, że chociaż ten mu coś powie, choć nie było to zgodne z prawem. Patrzył się błagalnie w jego oczy, czując się przy tym jak ostatni baran, ale musiał dowiedzieć się, co z jego najlepszym przyjacielem. 
   Lekarz uległ chłopakowi po długich dziesięciu minutach i zezwolił mu na wejście do sali. Nico może i musiał użyć w argumentacji, jak wysokie stanowisko zajmuje jego ojciec i trochę postraszyć mężczyznę z obrączką na ręce, ale dla Percy'ego zrobiłby wszystko. Wszedł powoli do sali, od razu rozglądając się wokoło w poszukiwaniu chłopaka. Znalazł go przy łóżku pod samą ścianą i podszedł do niego z ciężko bijącym sercem. Fakt, że musiał patrzeć na niego w takim stanie doszczętnie go zniszczył, czuł, że przez kilka kolejnych nocy nie zaśnie, mając przed oczami właśnie ten widok. 
   Swoją miłość podłączoną do respiratora, z głową owiniętą bandażem, złamaną nogą oraz siniakiem pod okiem. 
   Zamiast poczuć radość z bijącego serca jego miłości, on zacisnął dłonie i odwrócił wzrok. Nie był przygotowany na coś takiego. Musiał wziąć kilka głębszych oddechów, by się uspokoić, a i tak nie był w stanie spojrzeć na Percy'ego bez żadnego innego towarzyszącego uczucia jak złość pomieszaną z głębokim, pielęgnowanym przez lata bólem. 
   Lekarz wcześniej oznajmił mu, że Percy powinien się wybudzić dosłownie za chwilę, bo jego stan się polepszał. Percy walczył o życie, a Nico poległ w trakcie walki już dawno temu. 
   Nico błagał Percy'ego, by ten już otworzył powieki, spojrzał się na niego i powiedział coś, o czym już od dawna marzył. Nico chciałby kiedyś mieć tyle odwagi i wyznać wszystkie swoje uczucia Percy'emu, ale od zawsze nie był skory do rozmawiania na takie tematy. Często żałował niewypowiedzianych słów albo urwanych zdań, ale nie potrafił sobie poradzić z myślą, że zostanie odrzucony. 
   Usiadł, odwrócony tyłem do Percy'ego, bo wiedział, że jeśli będzie się na niego patrzył dłużej, niż kilka minut, to wybiegnie z pomieszczenia z krzykiem i łzami w oczach. Ból przeszywał jego klatkę piersiową na wylot, a on starał przyzwyczaić się do tego uczucia, ale prawda była taka, ze do takiego bólu nikt nie był w stanie się przyzwyczaić. Można nauczyć się z tym żyć, ale ból nigdy nie zniknie, a Nico zdawał sobie z tego sprawę. Chciał zakończyć ten feralny dzień, a nazajutrz obudzić się z uśmiechem i myślą, że zaraz spotkają się z Percym na porannym biegu i porozmawiają sobie podczas niego o wszystkim i o niczym. 
 
 
   Tak bardzo zatracił się we własnych myślach, że nie zauważył, jak Percy się wybudził i wpatrywał w jego plecy. Dopiero, gdy poczuł, że ktoś mu się przygląda, odwrócił głowę i zamarł. Łzy smutku i wściekłości stanęły mu w oczach, nie miał pojęcia, co zrobić, strach go sparaliżował. Odczuwał silną mieszankę wszystkich najgorszych emocji i tonął, jak statek na pełnym niebezpieczeństw morzu. 
   Percy wpatrywał się w chłopaka ze współczuciem, a także z miłością, nie tylko braterską, ale nie mógł o tym powiedzieć głośno. Mówił wszystko w swojej pulsującej od bólu głowie, a kiedy już miał się odezwać, Nico nie wytrzymał, tylko zaczął się trząść ze strachu i cierpienia. 
     – Jak mogłeś?! – Nico wybuchnął po tak długim milczeniu. Wstrząsnęło nim jeszcze bardziej, gdy zobaczył minę Percy'ego. – Pomyślałeś w ogóle o mnie?! O moich uczuciach?! 
   Nico nie kontaktował, powinien natychmiast zażyć swoje tabletki uspokajające, usiąść na miejscu i ukoić skołatane nerwy, jednak w dorosłym życiu nie było na takie rzeczy czasu. Równie dobrze, gdyby został przecięty piłą tarczową, nie byłoby czasu na zatrzymanie krwotoku, tylko na śmierć. 
     – Nico... – Percy tak bardzo chciał wstać i przytulić chłopaka, ale jego własne ciało na to nie pozwalało. Był ograniczony przez samego siebie. – Proszę, Nico... 
   Znerwicowany chłopak zamiast się uspokoić, tylko pogarszał zarówno stan swój, jak i Percy'ego. Nieświadomie ranił go bardziej niż siebie, ale Percy nie był człowiekiem okazującym słabości, ponieważ musiał być silny za nich dwóch: za siebie samego i Nica. 
     – Nie chcę cię słuchać, rozumiesz?! – Nico krzyknął głośniej, niż poprzednim razem. – Chciałeś mnie zostawić, prawie to zrobiłeś! 
   Percy'ego zapiekły powieki, ale nawet nie dał tego po sobie poznać. Zdawał sobie sprawę z tego, że Nico był bardzo wrażliwy, z nim trzeba było obchodzić się bardzo delikatnie, niczym z porcelanową lalką. Percy kochał w nim tę wrażliwość, ale to właśnie ona tak raniła Nica za każdym razem. 
     – Nigdy bym cię nie zostawił... – szepnął, choć miał wrażenie, że Nico tego nie usłyszy. 
   Nico był zbyt pochłonięty chodzeniem w kółko i wyrywaniem swoich włosów, by coś usłyszeć. 
     – Zostałbym sam, Percy, jesteś moim najlepszym przyjacielem! – Nico nawet nie próbował ukryć swoich uczuć, nie miał siły. – Ty... ty podły egoisto! – Percy'ego naprawdę zabolały te słowa. – Nienawidzę cię, nienawidzę! Jesteś taki jak reszta! 
   Nico wyszedł z pomieszczenia, a zaraz po przekroczeniu progu zdał sobie sprawę z tego, co zrobił. Zatrzymał się w pół drogi, ale nie mógł tam wrócić, coś mu to skutecznie uniemożliwiało. Poczucie winy ciągnęło go w dół, Nico poczuł się słabiej niż wcześniej, zaczął upadać. Ledwo usiadł na krześle, chowając w dłonie swoją twarz, by nie musieć oglądać tego świata. 
   Był zły na siebie, na Percy'ego, ale głównie na siebie. Wszystkie słowa, które wypowiedział, były nieprawdziwe, a wymówienie ich pod wpływem emocji nie tylko zniszczyło duszę Nica, ale także Percy'ego. Nico zdawał sobie sprawę, że zachował się jak typowe dziecko, które wciąż nosi pieluchę, chciał już dorosnąć i przestać miewać huśtawki nastrojów, ale nie potrafił. Po raz kolejny nie potrafił czegoś zrobić, wszystko go przytłaczało, cały świat zwalił mu się na głowę. 
 
 
   Jego ręce trzęsły się niemiłosiernie, ukazując jego słabość, której w gruncie rzeczy nienawidził. Chciał być taki jak Percy, być silny i umieć zadbać o siebie, ale dopóki miał Percy'ego, nie musiał się zmieniać. Wystarczyło, że Percy chronił ich oboje i był silny za ich dwoje. Przez ten czas nawet nie przeszło mu przez myśl, że będzie musiał naprawdę wziąć się w garść i ogarnąć.
   Postanowił zacząć już dziś, ale po swojej dawce leków i gorącej herbacie. 
   Postanowienie okazało się jedną z najlepszych rzeczy w jego życiu, bo przez kolejny tydzień zmagał się z problemami samotności oraz ludzkiej głupoty i musiał sobie jakoś radzić. Mimo że leków było coraz mniej, on nie przejmował się tym, nie przejmował się właściwie niczym, może tylko tym, że z Percym było coraz gorzej, a on nadal nie powiedział mu najważniejszego. Ale przecież był taki spokojny i śpiący po tabletkach, że pozwalał sobie na kilkugodzinny sen. 
   Równo po dwóch tygodniach, gdy Nicowi skończyły się tabletki, Percy zmarł. Nico od dawna wiedział, że Percy miał niegroźną wadę serca, ale nigdy nie spodziewał się, że to właśnie przez nią rozwinie się poważniejsza choroba. Gdy lekarz powiedział mu o śmierci pacjenta, Nico po prostu machnął na to ręką, mrucząc pod nosem ciche: „Nic tu po mnie”. 
   Ból człowieka, który nie zdążył wyznać swoich uczuć, jest najpewniej jednym z największych cierpień na całym świecie. Płacz nigdy nie wyrazi tej goryczy, jaką odczuwamy, możemy robić wszystko, tak jak kiedyś, ale coś zawsze będzie nie tak, a wieczna pustka pozostanie z nami na wieki wieków, aż do kojącej śmierci. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jestem! Tak jakby
To jest opowiadanie na polski, teraz tylko zmieniałam imiona, bo pisałam o Zaynie i Liamie, ale pomyślałam, że to by się nadawało na Percico :)) [Pani od polskiego się mnie pytała, czemu piszę o gejach, ale ok]
Mam już plan na 5 rozdział, potrzeba tylko cierpliwości. Zachęcam do brania udziału w ankietach i takich tam
Możecie obserwować mnie na Twitterze (ostatnio tam się udzielam, więc no) a jestem tam pod nazwą: @Patish_Ravenko
Jestem też na Wattpadzie i takim tam, nie będę przynudzać już
Mam nadzieję, ze niedługo pojawię się tu z kolejnym rozdziałem <3
Pozdrawiam!
 

6 komentarzy:

  1. Nie płaczę, ja nie płaczę...
    To takie cudowne. Tyle emocji.
    Ale czemu go zabiłaś? Nico sobie nie poradzi, wyślij do niego Willa, natychmiast!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej drugiej części nie będzie :')
      A miałam napisać romansidło, a wyszedł jakiś dramat
      A zabiłam go, bo w sumie tak

      Usuń
    2. Widziesz! Masz teraz pomysł na nowego shota. #ŻebranieOSolangelo

      Usuń
  2. #team_Percico 4ever
    kobieto, co ty robisz z moimi uczuciami, co?
    btw nie wiem czy już wiesz, ale na fb mnie zablokowali, więc na razie pisz tylko na mejla, ew snapa hihi
    bye

    ~zuzaaab

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nie mogę... To jest takie smutne, czy to ja jestem taka wrażliwa? A może oba? *idzie po chusteczki* Przez ciebie znowu zmieniłam się w fontannę. Kolejne godziny spędzę na wyciu.
    Tak czy siak, to było genialne. <3
    Percico 4ever :3

    Pozdrawiam i życze dużo weny!

    OdpowiedzUsuń
  4. O boże. Nie wiem jak to ująć *drapie się po głowie jedną ręką, a drugą ręką huśta telefonem* nie wiem jak to ująć

    OdpowiedzUsuń